Monologizpsem, odc 19

By Riccardo (@riccardopl.bsky.social)
Published:

Azor, gdzie się gramolisz tym swoim gabarytem. Co to jest gabaryt? Coś dużego, jak ty. Tak Azor, jesteś wielki i ciężki. Żresz bez przerwy, to i jesteś duży. Wcale cię nie głodzę. Wręcz przeciwnie, za dobre serce mam. Nie będzie serc na obiad. Tak Azor, będzie obiad, ale później. Rany Julek, przygnieciesz mnie. Co tam mruczysz? Czy idę gdzieś na Sylwka? Nie Azor, nigdzie nie idę. Nie wiem dlaczego, nikt mnie nie zaprosił nigdzie. Nikt mnie nie lubi? No może i tak. Ty mnie lubisz? A kto godzinę temu warczał, że mnie nie lubi, bo go głodzę? Żartowałeś? Kochasz mnie? No już, nie liż. A czemu pytasz? Tak Azor, na pewno będą fajerwerki. Po co? Ładnie wyglądają, ludzie je lubią. Czy ich nie bolą w uszy? A bo ja wiem? Pewnie wypici, to im wszystko jedno. Myślisz, że ci co strzelają to nie kochają zwierząt? Ciekawy punkt widzenia, możesz mieć rację. Nie Azor, ja co najwyżej piwko strzelę w sylwestra. Nie wiem jak długo, pewnie cały dzień będą strzelać. Boisz się? Mój biedaku. Spoko, będę z Tobą siedział całą noc. Gdzie chcesz. W łazience? Dobrze, tam ciszej jest. Nie o to chodzi? A, lodówka jest koło łazienki. Zatkasz sobie uszy chrupkami? Niby jak sobie je wepchniesz? Od środka? Jak połkniesz chrupka, to on poleci dużo dalej niż do uszu. Zjesz tyle, żeby ci uszami wyszło? Ciekawa koncepcja, ale to tylko takie powiedzenie jest. No tak się mówi Azor, nie wiem dlaczego. Chcesz spróbować? Nie wiem czy mamy tyle chrupek. Sam jesteś skąpiradło. Dopchniesz puszkami? Nie dlatego, że jesteś łakomczuchem, tylko żeby chronić słuch? Pierwsze słyszę, żeby ktoś chronił słuch obżerając się do pęknięcia. W Święta mało nie pękłeś. Nie pamiętasz? A kto nie miał siły piłki kopnąć? Wiem, że ja też. Azor, mamy jedzenie, całe dwa dni możemy nie wychodzić z domu. Pójdziemy wcześniej na spacer, a w nocy będą z tobą siedział. Obiecuję. Azor, jeszcze dwa dni, zdążymy zgromadzić zapasy w łazience. Dobrze, zanieś już kocyk i piłkę. No idź. Co znowu? Patyki na zapas? Dobrze, chodź na spacer…