Monologizpsem, odc 13

By Riccardo (@riccardopl.bsky.social)
Published:

Azor, mózg cię szczypie? Nie, nie będziesz jadł mózgu. Bo nie jesteś zombie. Tak, zombie jedzą mózgi. Chcesz być zombie? Ale wtedy się nie żyje. I nie je. Czyli już nie chcesz? Lepiej mi powiedz, co zrobiłeś z tą skarpetą? Zaatakowała cię? Wredna zła skarpeta rzuciła się na ciebie? Nie ruszając się z podłogi? Aaaa, agresywnie leżała. Tak, to wiele tłumaczy. Ale musiałeś jej palce odgryzać? Teraz to jest rurka, a nie skarpeta. No jak to co z tego? Miała być na Mikołaja, zostawia w niej prezenty. Tak, dla ciebie właśnie. Myślałeś, że skarpeta jest prezentem? Pytałem czy chcesz, powiedziałeś, że nie nosisz. Nie wiedziałeś, że skarpety chcą się bawić? A wiesz, że buty nie chcą? Serio serio. No i jak ci Mikołaj teraz prezenty zostawi? Zaszyjesz? Ciekawe czym? Wątpię czy pazurami i zębami da się to zrobić. Na szczęście mam drugą. Schowałem. Nie bój, znajdzie Mikołaj. Lepiej pilnuj czy nie idzie aby. Rany Julek, nie zabij się o drzwi balkonowe. I co? Widzisz go? Nie? Nie czujesz? Nie wiem jak pachnie Mikołaj, pewnie piernikami i naftaliną. Co to naftalina? Moli spytaj. Nie wiem jakich, może bemoli albo amoli. Oj, nie śpiewaj teraz. Mikołaja pilnuj lepiej. Patrz, Azor, coś jest w skarpecie. Tak, prezenty. Wiem, że przegapiłeś Mikołaja. Przysnąłeś pewnie. Skąd wiesz, że nie? A może na chwilę ci się film urwał. Nie wiem jaki film, fau-hau-es pewnie. No chodź, widzisz ile dobroci. I ucho, i chrupki. Piłka tenisowa! Marzyłeś o takiej? No skąd ten Mikołaj wiedział. A, list napisałeś? Papier listowy przeżył? Nie bardzo? Najważniejsze, że list dotarł tam gdzie trzeba. Tak, Azor, można w tym wypadku powiedzieć „przez żołądek do serca”. No co tam jeszcze masz? Musiałeś być bardzo grzecznym psem w tym roku. Wiem, że byłeś. No może poza pogryzionymi butami. Nie zjedz wszystkiego na raz. Jak to dlaczego? Żeby ci do gwiazdki starczyło. Nie, nie będę cię głodził do gwiazdki, po prostu - przyjemność trzeba sobie dozować. Bez sensu? Mam spróbować tak z whisky? No dobra, jedz ile tam sobie chcesz…